Jedzenie emocjonalne, czyli powiązanie emocji z jedzeniem. Omówienie i narzędzia do pracy.

Odtwórz wideo

W pracy z psychodietetykiem jest zawsze jeden nieunikniony element – rozmowa o swoich emocjach.

Wyobraź sobie ze jesteś nad jeziorem, morzem, na basenie, może być nawet w wannie, ważne, że w wodzie. Próbujesz włożyć piłkę pod wodę i ją utrzymać. Piłka chce wydostać się na powierzchnię wody, prawda? Możesz walczyć, siłować się z piłką i wodą, a siła wyporu i tak zrobi swoje. Nie ma innej opcji, taka jest zasada. Piłka to symbol ładunku emocji, a ta osoba z nią walcząca, to każdy, kto udaje, że temat emocji go nie dotyczy. Szczęśliwym jest ten, kto je rozumie i umie z nich czerpać. I nie działa wbrew nim.

Wiesz już, że nierozerwalnym połączeniem są emocje i jedzenie. Jemy dla przyjemności, jedzenie przynosi przyjemność, ale to nie jedyna emocja, która towarzyszy nam w czasie spożywania posiłków. Zwrócimy dziś uwagę na ich ilość i jakość.

Emocje to element Ciebie – Twoja wbudowana część. Jeśli coś stanowi naszą integralną część, to warto ją znać, wiedzieć jak działa, do czego służy, jak się nią posłużyć, kiedy wykorzystać, a kiedy nad nią zapanować, kontrolować.

Emocje są WAŻNE I DOBRE, ale nie zawsze generują przyjemne odczucia. Chęć pozbycia się emocji jest jak chęć uwięzienia piłki pod wodą na stałe. Im bardziej się szarpiesz, wkładasz w to więcej energii, tym z większą siłą piłka uderzy Cię prosto w twarz.

Nie da się nic nie czuć – nie czują nic tylko osoby, które nie żyją.

Należy pozbyć się uprzedzeń względem nich, poznać je i zamiast postrzegać je jako przeciwnika, niech staną się naszym sprzymierzeńcem.

Wielokrotnie uczucia nas chroniły, ostrzegały i informowały o potrzebach. Potrafią być przyjemne jak radość, spokój i miłość, ale też mogą być związane z lękiem, złością czy gniewem. Emocje nie zawsze są przyjemne, ciepłe i miłe. Bywają też chłodne, szorstkie i twarde. Ale każda z nich ma znaczenie i jest ważna.

Stan emocjonalny odgrywa ważną rolę budowaniu zdrowej relacji z jedzeniem. A związek emocji z jedzeniem jest bardzo silny.

Smaczne jedzenie daje uczucie przyjemności, pobudza ośrodek nagrody w naszym mózgu i powoduje wyrzut dopaminy – hormonu szczęścia.

Przypomnij sobie jakie jedzenie kojarzy Ci się z przyjemnością?

Aby móc sobie z czymś poradzić, musisz to najpierw poznać – tak jak z nowo poznanym środowiskiem, zmianą miejsca o którym mówiłam w pierwszym podcaście [LINK] .

1. Gniew – pomaga określić granice, akceptowane przez Ciebie. Często jest odpowiedzią na atak, poczcie krzywdy, niesprawiedliwości. Jest jak alarm, który włącza się gdy ktoś próbuje przekroczyć Twoje granie.

Przy nieradzeniu sobie z gniewem często przyjmuje się postawę unikania, uległości lub agresywności. Próby powstrzymania gniewu, korzystają z zasobów samokontroli.

Lepsze radzenie sobie z gniewem to oszczędzanie swoich zasobów. Wyrażanie gniewu, może przyczynić się do rozwiązania problemu.

Niewłaściwe wyrażanie gniewu lub jego ignorowanie może prowadzić do jego zajadania – próby poradzenia sobie z niewygodną sytuacją/osobą/szefem/koleżanką poprzez zajadanie – by pozornie zniwelować napięcie, chodź tak naprawdę jest ono podbudowywane.

Masz prawo do złości i do wyrażania jej w asertywny sposób, by dbać o zdrowie.

Jak to zrobić?

Powiedzieć „ Nie! Nie zgadzam się” lub to zacznij od „Zastanowię się, potrzebuje czasu”.

Nie musisz działać pochopnie i pod wpływem niezidentyfikowanych jeszcze emocji.

A więc gniew to nienajlepszy doradca, zwłaszcza gdy nie został odpowiednio zaopiekowano.  

Daj sobie czas i przestrzeń.

2. Smutek – jego obecność jest widoczna w sytuacjach rozczarowania, straty, braku miłości, żałoby. Wtedy gdy potrzebujemy ukojenia, pocieszenia.

Dawać sobie przyzwolenie na poczucie smutku. To też zadawanie sobie pytań „ Czy zawsze musisz być w dobrej formie, zabawna, silna, pozytywna”? „ czy dajesz sobie prawo mieć tzw. gorszy dzień”?

Smutek pojawia się wtedy, gdy coś lub kogoś tracimy. Gdy będziemy wiedzieć, co jest tego źródłem, skąd bierze się ta emocja, pozwolimy sobie na płacz, nostalgię i tęsknotę, a nie będziemy jej zagłuszać alkoholem, słodyczami czy innymi środami. Damy sobie szanse na przeżycie tej emocji, bycie szczerym wobec siebie. Przyzwolenie sobie na przeżywanie smutku jest bardzo oczyszczające. Wyraź swój żal przed sobą.

Uczucie smutku umożliwia także przystosowanie się do sytuacji, nawiązania głębszych relacji.

Możesz porozmawiać o nim z bliską osobą, wyrazić swój żal. Zamiast dawać sobie przyzwolenie na kolejną porcję deseru w smutnych chwilach – daj sobie prawo na wyrażenie go.  I co że ludzie, rodzice, rodzina chcieliby widzieć tylko uśmiech i radość – smutek jest również częścią nas i mamy prawo do przeżywania smutku, nie ukrywania się z nim.

Pomyśl proszę jak się masz ze swoim smutkiem? Jaką relację z nim prowadzisz? A może Twoim sposobem do tej pory było uciszaniem go czekoladą, głośną muzyką, albo w drugą stronę głodzenie się? Masz prawo odczuwać smutek, nawet jeśli jest to nie popularne.

3. Strach – zawsze ostrzega Cię przed niebezpieczeństwem.  Jest ostrzeżeniem, a skoro jest ostrzeżenie, możemy wybrać naszą reakcję na dane zagrożenie. Tu zazwyczaj poruszano kwestię ośrodka walcz lub uciekaj i to faktycznie dwie opcje, które mamy do dyspozycji w danej sytuacji, ale też nie jedyne. Kolejne opcje to  czekać w bezruchu i ostatnia to szukać pomocy.  

Strach pojawia się gdy boimy się czegoś lub kogoś. Większość ludzi odczuwa ściska w żołądku, nie ma ochoty na jedzenie. Znacznie częściej pojawia się chęć pozbycia się treści pokarmowej niż jej przyjmowania – chyba wszyscy wiemy do czego tu nawiązuje z pozbywaniem się treści pokarmowych z organizmu. Chodź nie jest to normą, jest część ludzi, którzy zjadają swój niepokój, by się uspokoić.

W psychologii mówimy o paradoksie stresu – ludzie dzielą się na dwie grupy. Jedni – rezygnują z jedzenia, nie są w stanie nic przełknąć w sytuacji stresowej, a inni zupełnie odwrotnie, traktują jedzenie jak ratunek w takich sytuacjach.

Ze strachem jest związana jeszcze jedna sprawa, a mianowicie to, że strach pojawia się na skutek realnej, konkretnej sytuacji. Bywa też tak, że jeśli pojawia się bez wyraźnej przyczyny, na skutek naszych wyobrażeń, projekcji to w takiej sytuacji mówimy o lęku. 

Gdy wyobraźmy sobie jakieś zagrożenie, na skutek którego nie jesteśmy w stanie nic przełknąć, pojawi się lęk w odpowiedzi na wyimaginowane zagrożenie, które się nie pojawi, ale napięcie jest prawdziwe, i gdy wzburzenie opadnie, zdrowy sygnał głodu nadejdzie, nadrabia się stracone kalorie podczas napięcia lękowego, co daje efekt wahadła. U osób odchudzających się podstawowym błędem może być lęk przed przytyciem, katastrofizowanie i uciekanie się do irracjonalnych zachowań, które napędzają stres.

W pracy z strachem i lękiem pomoce jest oddzielenie rzeczy na które mamy wpływ, a na które wpływu nie mamy – związanych z daną sytuacją i skupienie się na tych z którymi, możemy coś zrobić, a nie tracić zasoby energii na elementy, na które i tak nie będziemy mogli wpłynąć. Zobacz co jest w zasięgu Twojej zmiany i wpłyń na rzeczy, na które możesz wpłynąć. Nie zajmuj się rzeczami, które tylko pochłoną Twoją energię. A nie dają Ci poprawy sytuacji.

4. Wstyd w podłączaniu z poczuciem winy. Wstyd związany jest z nieśmiałością, strachem przed sytuacjami w których uczestniczą inni ludzie, ośmieszeniem czy porażką. Wstydzimy się gdy czujemy się źle z tym kim jesteśmy. I tu spektrum może być bardzo szerokie od wyglądu po emocje.

Zawstydzanie innych jest ulubionym narzędziem wielu osób. Działa to niezwykle destrukcyjnie na psychikę. Warto tu dodać, że osoby które celowo zawstydzają innych robią to w celu kontrolowania tych zawstydzonych osób. Wysyłają różne komentarza na temat twojego wyglądu, ciała, masy ciała, stroju, jedzenia, włosów itd.

Czasem wystarczy jeden komunikat, który zostanie wysłany i może pozostawić ranę na wiele lat.

Dorastanie w przeświadczeniu,  że jest się wadliwym może doprowadzić do stosowania szkodliwych diet, nieracjonalnego i ciągłego niezadowolenia z swojego ciała – wprowadzanie w taki wstyd  i życie w nim jest toksyczne i niewłaściwe.

Pamiętaj, że nie da się zawstydzić osoby, która nie wstydzi się siebie.

Zadanie dla Ciebie. Przestań w pierwszej kolejności obrażać samą siebie i stosować hejt wobec siebie. Jest takie powiedzenie, z resztą bardzo trafne, co w środku, to i na zewnątrz. Otoczenie, słucha. Mówiąc złe rzeczy na swój temat dajesz im zielone światło/przyzwolenie by oni też mogli tak mówić.

Poczucie wstydu  może utrudniać Twoje relacje z innymi ludźmi – osobiste i te zawodowe.

No i pozostaje poczucie winy – odnosi się do samego zachowania. Masz poczucie winy, bo zjadłaś za dużo, to czego nie powinnaś, za mało ćwiczyłaś, za mało się starałaś. Gorzki smak tego uczucia jest wszechobecnie znany.

Spotykam się też w czasie konsultacji z takim poczuciem winy spowodowanym tym, że zajęłaś/zajęłaś się sobą, a nie kimś innym, że miałaś/miałeś czelność zrobić coś dla siebie.  Poczucie winy w nawiązaniu do jedzenia często związane z tym, że spożywanie jedzenia jest jedynym momentem, który możesz mieć czas dla siebie („ tylko dajcie zjeść w spokoju”). Zajmujesz się spożywaniem posiłku, a nie kimś innym – zaspokajasz swoją potrzebę głodu. Jednocześnie utożsamiając myśl, że spożywanie posiłku jest formą „chwili spokoju”. Jem – to mi nie przeszkadzają, to zjem znów.

Nie dając siebie przyzwolenia na czasu dla siebie tylko bycia w ciągłej służbie dla innych – krzywdzisz siebie. Masz prawo do czasu dla siebie, do przebywania w spokoju, nie tylko wtedy, gdy masz miskę przy sobie.

Możesz w spokoju poczytać książkę, posłuchać podcastu, pójść na spacer. Możesz, ale samo się to nie wydarzy, nie możesz liczyć na to, że inny będą wiedzieli czego chcesz, czego w tym momencie oczekujesz. Ucz się wyrażać swoje emocje ipotrzeby.

Wybaczaj sobie drobne potknięcia – i tu mała rada – niepielęgnowane poczucie winy – zeschnie. Nie będzie go. Okazuj sobie współczucie i dobroć, a nie tylko nienawiść, niezadowolenie i hejt.

Jedzenie to przecież nie tylko silne negatywne emocje, ale także takie, które kojarzą się nam dobrze, przyjemnie. Stacja piąta – radość, miłość i ciepełko. Jeżeli jedzenie jest dla Ciebie jedynym źródłem radości, miłości, poczucia bezpieczeństwa – jeśli odpowiedziałaś twierdząca – to trzeba zapytać siebie – dlaczego tak jest?

Czy tęsknisz za kimś? Czujesz się samotna/samotny, może odrzucana, albo zraniona? Spożywanie jedzenia, tych spraw nie rozwiąże. Jedzenie nie wypełnia pustki w sercu.  Musisz nauczyć się budować relację z drugim człowiekiem. Teraz – nie, nie wtedy gdy będziesz miał/miała idealne ciało. Możesz kochać i być kochana niezależenie od rozmiaru ciała.  Pierwszym krokiem do zmiany jest troska i uznanie samej siebie.

Jedzenie ma cieszyć, dostarczać przyjemnych uczuć, ale nie może być ich jedynym źródłem. Ma być dodatkiem do Twojego życia, a nie jego najważniejszą częścią. Jedzenie ma prawo cieszyć, zwłaszcza w miłym towarzystwie, ale nie może być substytutem nierozwiązanych spraw. Zwróć uwagę, czy przyjemne uczucia też rozładowujesz poprzez jedzenie.

Wiec mamy tu nijako dwie strony i każda z nich wymaga Twojej uwagi. Pierwsza zauważ czy chcąc wprowadzić się w przyjemne emocje, korzystasz z jedzenia – by poprawić sobie humor, poczuć bliskość, miłość – ciepełko w brzuszku? I druga strona – czy w chwilach już radosnych, szczęśliwych celebrujesz je jedzeniem poprzez wynagradzanie się – dodatkową porcją deseru, ulubionego fastfoodu?

Miej w sobie ten zmysł obserwacji by zebrać odpowiednie dane, a później wybrać odpowiednie narzędzia i w końcu skonstruować odpowiednie wioski by ruszyć w najlepszy proces.

Oczywiście, identyfikowanie i zdefiniowanie stanu emocji to nie jest spacerek, takie zadanie stanowi wyzwanie, nawet dla specjalistów. Wynika to z tego, że często nie chcemy się przyznać do danego stanu emocjonalnego maskujemy go, udajemy byle by tylko inni nie zauważyli, że się smucę mam gorszy dzień itd.

Ukrywanie emocji – uśmiechanie się, gdy jesteśmy smutni, wykonywanie swojej pracy pomimo lęku kłębiącego się wewnątrz.

Zapewne niektóre z tych przykładów wydały Ci się znajome. Pamiętaj, że spojrzenie w siebie, przypatrywanie się sobie, swoim emocjom, zachowaniu, poznawanie ich pomoże Ci w lepszym dobieranie narzędzi postępowania. Drogi i zadań, które masz przed sobą.

Nie bój się też poprosić o pomoc, poszukać wsparcia – to nie oznaka słabości! Szukanie rozwiązania, wsparcia  to oznaka  troski o siebie, swoje dobro i swoich najbliższych.

Już nie tylko w nawiązaniu do relacji, uczuć i emocji z jedzeniem, ale i w wielu innych aspektach życia. Są ludzie, którzy chcą i potrafią pomóc, czasem warto po prostu się po tą pomoc zgłosić, a nie czekać, aż ktoś zauważy – hej ona/on chyba potrzebuje pomocy. Wtedy już bardzo często jest tam zaawansowany poziom problemu.

Wcześniej powiedziałam, że są elementy w czasie rozmowy z psychodietetykiem, które muszą się pojawić i czy mówimy tu o specjalistach od żywienia, czy innej dziedziny, to zawsze, zapytają w pierwszej kolejności  o Twoje obserwacje – co zauważyłaś/co zauważyłeś w swoim ciele, swoim nastroju, zachowaniu i tak dalej. Jak chcesz to opisać? Jeśli nie zaczniesz się obserwować, skupiać swojej uwagi na sobie? Ważne jest móc, umieć to zauważyć i opisać, nie ignoruj emocji ucz się ich.

Zakończę na dziś, wierze, że zostaniesz po tym nagraniu z myślą, że emocje są ważne i mają znaczenie. To prawda, że nie zawsze są przyjemne, ale zawsze są dla nas jakaś informacją, na którą musimy odpowiednio odpowiedzieć, a nie ignorować i udawać, że nich nie ma.

Jeśli w tym nagraniu, było coś, co Ci pomogło, rozjaśniło jakąś sytuację, pozostaw po sobie ślad, bym wiedziała, że jesteś i że takie treści Ci odpowiadają.

Dobrego dnia i do usłyszenia.